Dziś będzie krócej, ale zdaje sobie sprawę, że jeśli nie będę pisał, to mogą się wydarzyć rzeczy, które nie będą po mojej myśli, a dalej patrząc, moja dotychczasowa praca pójdzie na marne. Jednak w obliczu ostatnich wydarzeń w naszym kraju, refleksja która mnie przenika i kłuje codziennie nie pozwala mi składnie wyrażać się w żadnej formie. Nie chcę pisać, że jestem zagubiony, ale troszkę jest tak, jakby mi ktoś zdmuchnął z przed oczu pewien obraz i teraz muszę go sobie ponownie narysować. Nie wiem czy będzie to łatwe, czy efekt będzie zadowalający, ale należy chyba spojrzeć z racjonalnego punktu widzenia. Lamenty i modły na nic się nie zdadzą. Trzeba iść dalej swoim życiem, nie patrzeć wstecz ze łzami w oczach, a jedynie aby czerpać siłę do wyciągania wniosków na zaś. Świat tak jest zbudowany i nic na to nie poradzimy, jedni odchodzą inni przychodzą, to tak jak z anegdotą o flaszce wódki, każdy wie, że po jednym rozlaniu się skończy, ale kiedy to następuje każdy jest zdziwiony pytając już ??. Tak samo tu, wszyscy mówią na lewo i prawo, że życie jest ulotne, że trzeba zwracać uwagę na kruchość ciała naszego, nie ryzykować, w podstawówce uczona nas, pamiętaj, brawura to nie odwaga. Jednak lament zawsze jest w takich sytuacjach. Trzymajmy się ciepło, trzymajmy się razem, a nic nam nie będzie. Nie można patrzeć negatywnie na to co się dzieje, bo dzieje się tyle złego dookoła nas, że sama złość w nas zostanie. Odpowiadajmy dobrem na zło – tak przecież uczy religia. Nikt nie mówi, aby popadać w skrajność i stać się kamieniem, człowiekiem bez emocji, ale nie dajmy się zgnieść przez naturalne koleje losu.