Pewnego mglistego dnia jak zawsze wstałam o 6.10 i po szybkim śniadaniu ruszyłam żwawym krokiem na dworzec aby ruszyć do znienawidzonej pracy. Nie przypuszczałam nawet,że naszyjnik ( mój ulubiony element biżuterii ) właśnie dziś odmieni moje życie. Od lat naszyjniki są właściwie jedyna radością mojego życia. Wiele lat temu kiedy zostałam troszkę ze swojej winy wmanewrowana w podżyrowanie ukochanemu pożyczki, zaczęło się moje piekło. Narzeczony zapewniający o swoim dozgonnym uczuciu, przypieczętował swoje oświadczyny przepięknym naszyjnikiem niestety z fałszywego złota i z nieprawdziwymi diamentami. Niedługo potem zaczął nieśmiało przebąkiwać coś o wielkiej szansie, która właśnie mu się trafia. Wielki interes, na którym miał zbić fortunę dzięki której mieliśmy żyć długo, szczęśliwie i w dostatku.

Pora zapoznać się z rewelacyjną biżuterią marki APART

Niestety zaślepiona uczuciem oraz , co wstyd przyznać, również chciwością i perspektywą beztroskiej przyszłości, zgodziłam się na jego prośbę o podżyrowaniu kredytu na jego fantastyczny biznes. Ukochany postanowił zainwestować w swój wspaniały wynalazek, który miał służyć gabinetom okulistycznym w precyzyjnych .zabiegach. Niestety pomysł był świetny ale wynalazek okazał się niedopracowany i lekarze nie chcieli zainwestować. Po tej klęsce niedoszły mąż spakował się, znikną bez słowa i ślad po nim zaginął. Zostałam z nieszczęsnym zobowiązaniem. Przypomniał mi się jeszcze ten naszyjnik podarowany z okazji zaręczyn więc pobiegłam czym prędzej do jubilera – ukochany zapewniał,że podarunek jest bardzo cenny. Oczywiście również to nie wyszło mojemu wynalazcy. Od tego czasu moje życie składało się tylko i wyłącznie z katorżniczej pracy, z której dochody prawie w całości pochłaniały raty kredytu. Owego dnia wskoczyłam do pociągu i oddałam się lekturze jak to zwykle w drodze do pracy. Na trzeciej stacji miałam już wysiadać gdy coś pod siedzeniem w wagonie zalśniło. Przełamując obrzydzenie sięgnęłam ręką w ciemny zakurzony kąt i wyciągnęłam śliczny aczkolwiek brudny naszyjnik jak się później okazało z prawdziwymi diamentami. Jego wartość pozwoliła mi się uwolnić z jarzma ciężkiej, niewolniczej pracy oraz z niechlubnego wspomnienia po narzeczonym.